1938: tragedia Prawosławia na Chełmszczyźnie i Południowym Podlasiu

W tym roku mija 80. rocznica akcji burzenia cerkwi prawosławnych na Chełmszczyźnie i Południowym Podlasiu. Rozpoczęła się ona właśnie w maju 1938 roku, równo 80 lat temu…
Akcja ta jednym z najtragiczniejszych wydarzeń w całej historii Prawosławia i społeczności ukraińskiej na Ziemi Chełmsko-Podlaskiej. Był to również najtrudniejszy moment w dziejach Kościoła prawosławnego w Polsce w okresie międzywojennym i jedna z najczarniejszych kart historii II Rzeczpospolitej…
Wydarzenia roku 1938 na Chełmszczyźnie i Południowym Podlasiu były wyjątkowe i poruszające nawet w realiach tak strasznego stulecia, jakim był wiek XX. Na nadbużańskich ziemiach, w państwie nazywanym „przedmurzem chrześcijaństwa”, świątynie chrześcijańskie burzyli chrześcijanie. Do niszczenia cerkwi i prześladowania wiernych Kościoła prawosławnego doszło nie w wyniku żywiołowych wystąpień radykalnie nastrojonych środowisk, lecz na skutek działań zaplanowanych i realizowanych przez struktury i funkcjonariuszy państwa. W państwie szczycącym się tolerancją, gdzie obowiązywała Konstytucja gwarantująca wolność wyznania i sumienia, współobywateli zmuszano do zmiany wyznania oraz porzucenia własnej tradycji i kultury.
W ciągu dwóch miesięcy 1938 r. – od połowy maja po połowę lipca – na Chełmszczyźnie i Południowym Podlasiu zburzono, według danych administracji państwowej, 127 świątyń prawosławnych. Działania te były elementem programu polityki państwowej, zaplanowanego do realizacji na przestrzeni wielu lat. Wykonywano je w ramach tzw. akcji rewindykacyjno-polonizacyjnej, przygotowywanej i prowadzonej na tych terenach w latach 1937-1939. Obok burzenia cerkwi obejmowała ona wymuszenie przez administrację państwową konwersji prawosławnych na rzymski katolicyzm oraz przymusową polonizację życia wewnętrznego Kościoła prawosławnego. Celem tych działań była zmiana oblicza wyznaniowego, kulturowego i etnicznego regionu, uznanego za część centralnego obszaru państwa, gdzie nie ma miejsca dla „obcych”. Przeciwko Kościołowi prawosławnemu i prawosławnej ludności ukraińskiej wystąpiły instytucje państwa – wojsko, policja, administracja państwowa i samorządowa, które do współpracy zaangażowały struktury Kościoła katolickiego i wiele polskich organizacji społecznych.
Akcja burzenia cerkwi prawosławnych w 1938 r. miała fundamentalne znaczenie w stosunkach państwa polskiego i Kościoła prawosławnego. Pięćdziesiąt lat po jej przeprowadzeniu znakomity badacz relacji polsko-ukraińskich Ryszard Torzecki pisał, że „Była wynikiem błędnych analiz i możliwości, przeprowadzona w najmniej odpowiednim czasie, okazała się jednym z wielu błędów władzy”. Dziesięć lat później najwybitniejsza znawczyni dziejów Prawosławia w Polsce międzywojennej Mirosława Papierzyńska-Turek konstatowała, że była to akcja „jawnie bezprawna, podjęta bez liczenia się ze skutkami społecznymi, przy tym ukazała dobitnie i bez żadnego kamuflażu właściwe intencje władz wobec prawosławia”…
***
Najbardziej spektakularnym i brutalnym momentem akcji polonizacyjno-rewindykacyjnej było burzenie cerkwi późną wiosną i latem 1938 r., gdy nabrała ona charakteru otwartej walki z prawosławiem. Oficjalnym powodem wyburzania było usunięcie zbędnych, niszczejących cerkwi, znajdujących się w miejscowościach, gdzie nie ma prawosławnych. W rzeczywistości administracji państwowej chodziło o ograniczenie liczby placówek duszpasterskich Kościoła prawosławnego oraz o zlikwidowanie nieczynnych świątyń, których otwarcia domagali się prawosławni. Jak podkreśla wybitna znawczyni dziejów prawosławia w okresie międzywojennym, Mirosława Papierzyńska-Turek: „W burzeniu nie przestrzegano żadnych zasad ani ustaleń. Burzono wszystko, co wydawało się władzom zbędne, zachowując Kościołowi prawosławnemu jedynie bezwzględne minimum”.
Akcję burzenia prowadzono od połowy maja do połowy lipca 1938 r. Zarządzenia w sprawie burzenia cerkwi wydawały powiatowe komitety koordynacyjne. Samą rozbiórkę organizowały zarządy gminne wykonując polecenia starostów, którzy blisko współpracowali z komitetami koordynacyjnymi. Rozbiórek cerkwi dokonywały oddziały straży pożarnej, więźniowie, oddziały saperów lub wynajęci robotnicy. Odbywały się one pod ochroną wojska lub policji, która czasem przybywała z psami. Policjanci w zależności od sytuacji i okoliczności byli z pałkami lub karabinami, czasem z nasadzonymi bagnetami. Oddziały mające dokonać rozbiórki przeważnie przybywały do wsi rano, w niektórych przypadkach nawet w nocy. Towarzyszyli im przedstawiciele lokalnej administracji.
W przypadku cerkwi czynnych niekiedy przed rozpoczęciem burzenia wykonawcy akcji udawali się do duchownych prawosławnych i zmuszali ich do wyniesienia Najświętszego Sakramentu, w razie odmowy grożąc uwięzieniem. Często jednak przed wyburzeniem nie kontaktowano się z duchownymi prawosławnymi i w trakcie rozbiórki niszczono całe wyposażenie świątyń, jednocześnie je profanując. Niszczone były również inne przechowywane w cerkwi rzeczy, np. parafialne biblioteki czy archiwa. Zdarzały się przypadki bezczeszczenia świątyń i przycerkiewnych cmentarzy. Przedstawiciele władzy manifestacyjnie okazywali swe lekceważenie dla uczuć religijnych, np. wchodząc do świątyni w czapce, czy z psami.
Ludność prawosławna czuła się bezradna wobec obserwowanych wydarzeń, tym bardziej, iż od kilku miesięcy była zastraszana. Często mieszkańcy wsi byli zaskakiwani rozbiórką cerkwi, tym bardziej, iż był to okres prac polowych. Wtedy, na wieść o burzeniu ich świątyni, porzucali pracę w polu lub w gospodarstwie i biegli do cerkwi. Czasem, już w trakcie akcji burzenia, wierni domyślali się, iż kolejną do zburzenia może być ich świątynia. W takich sytuacjach organizowano akcje pilnowania cerkwi przez całą dobę, jednak nie chroniło to cerkwi przed zburzeniem.
W trakcie burzenia cerkwi ludność prawosławna licznie gromadziła się wokół niszczonej świątyni. Z przerażeniem, z płaczem lub w milczeniu wierni obserwowali jej rozbiórkę. Próbowano przekonywać urzędników lub policję, aby odstąpić od zburzenia cerkwi, takie prośby były bezskuteczne. Akcja niszczenia przeważnie odbywała się bez czynnego sprzeciwu ludności. Wierni bali się podejmować takie działania ze względu na obecność policji oraz brak wiary w ich skuteczność. W kilkunastu przypadkach doszło jednak do wystąpień w obronie cerkwi. Wtedy brutalnie interweniowała policja, rozganiając zebraną ludność z użyciem psów, gumowych pałek, karabinów z bagnetami. Miały też miejsce przypadki pobicia zebranych wiernych przez policję. Znany historyk Władysław Pobóg-Malinowski pisał: „ludność niepolską broniącą dostępu do świątyń, rozpędzano kolbami, bez śmiertelnych wypadków, ale ze strugami krwi. Osoby otwarcie przeciwstawiające się burzeniu cerkwi aresztowano, a następnie sądzono lub karano grzywną”.
Rozbiórka świątyni trwała od kilku godzin do kilkunastu dni, w przypadku cerkwi murowanych. Prawosławnym uniemożliwiano zabranie wyposażenia cerkwi czy materiałów pozostałych z rozbiórki. Pozostałości materiałów budowlanych sprzedawano lub przekazywano robotnikom, którzy dokonywali wyburzenia cerkwi. Zdarzało się, że gruz po zburzonej cerkwi rozsypywano na drogi, z kolei pozostałości drewnianych cerkwi sprzedawano na opał.
***
Osobam, które chciałby dowiedzieć się więcej o tych wydarzeniach polecam stronę: www.cerkiew1938.pl
Można tam przeczytać o akcji burzenia cerkwi prawosławnych na Chełmszczyźnie i Południowym Podlasiu w 1938 roku, poznać źródła historyczne, opinie badaczy i postaci życia publicznego oraz obejrzeć fotografie zburzonych cerkwi.

Komentarze